poniedziałek, 31 października 2011

Never Say Never

Hej kochani. Musze was bardzo mocno przeprosić za moją długą nieobecności na blogu , ale po protu zaistniała taka sytuacja że mi się popsuł komputer i nie miałam jak wchodzić na bloga , Facebooka itp. A do siostry nie chciałam codziennie latać , a zresztą im też jest potrzebny komputer więc nie chciałam im utrudniać do niego dostępu :( No , ale w końcu już mi naprawili kompa i mam nadzieje że teraz nic z nim się nie będzie działo :) Oczywiście postaram się nadrobić te notki których wam nie dodawałam.
***********************

Ostatnio jak wychodziłam z domu do sklepu to zaczepił mnie listonosz i wręczył mi list. Byłam bardzo zdziwiona bo nie czekałam od nikogo na paczkę , ale tylko jak przeczytałam nadawce to wiedziałam już co jest w środku koperty. Oczywiście NEVER SAY NEVER :D Czekałam na ta płytę od połowy wakacji i się w końcu doczekałam :) Wysłała mi ją pewien bieliber Patryk Korpus. Oczywiście cieszę się że ona do mnie dotarła , ale trochę za późno bo ja go już nie lubię w takim stopniu jak w wakacje :)






Przy odpakowywaniu kopert bardzo chciało mi się śmiać , bo Patryk źle napisał moje nazwisko. Zamiast napisać Tokarzewska to napisał Tokaszewska :D  No , ale trudno każdemu może się zdarzyć drobna wpadka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz